Wybory samorządowe 2014. Odpowiedzi Marcina Sypniewskiego

1. Czy zamierza Pan kontynuować rozbudowę systemów transportu szynowego po ukończeniu obecnej inwestycji – tramwaju do Fordonu? Jeśli tak, to w jakim zakresie i co jest priorytetem na najbliższe 4 lata?

Oczywiście: nie. Nie zamierzam kontynuować brnięcia w ten ślepy zaułek jakim jest w XXI wieku budowa linii tramwajowych. Jestem zwolennikiem zupełnie innego rozwiązania. Moim zdaniem najlepszym środkiem transportu jest ten, który pozwala na harmonię między trzema wyznacznikami: ceną, szybkością i komfortem przemieszczania się. Tak się składa, że najwyżej w tej klasyfikacji są u mnie rower (krótsze i prywatne podróże) oraz samochód (dłuższe i oficjalne). Jeśli chodzi o transport publiczny stawiam zdecydowanie na wykorzystanie istniejących linii kolejowych oraz komunikację autobusową. Budowa linii tramwajowych to gigantyczny koszt bazujący na archaicznej koncepcji. Na budowę metra niestety nas nie stać. Nikt jednak nie twierdzi, że metro koniecznie musi – jak w Warszawie – koniecznie całą trasę mieć POD ziemią. Może – jak w Londynie czy Newcastle – większość trasy mieć NAD ziemią. I nad takim rozwiązaniem łączącym Błonie, Kapuściska, Osową Górę, Fordon można i należy myśleć w perspektywie kolejnych kilkudziesięciu lat.

 

2. Czy uważa Pan za zasadne wprowadzenie priorytetów w ruchu dla komunikacji zbiorowej? Czy wprowadzi Pan takie priorytety nawet jeśli będzie się to wiązać z pogorszeniem czasów przejazdu dla komunikacji indywidualnej?

Nie sądzę, że usunięcie jednego pasa ruchu z dostępności dla samochodów osobowych, a przeznaczenie go dla taksówek i autobusów ma sens. Zobaczcie Państwo co się dzieje w godzinach szczytu: zakorkowane do niemożliwości „normalne” pasy ruchu, puste „bus pasy” i rowerzyści korzystający z chodników, bo na rondzie Jagiellonów w godzinach szczytu muszą liczyć na łut szczęścia żeby przeżyć. To bez sensu.

 

3. Jak zamierza Pan rozwiązać problem postępującej suburbanizacji i czy w planach tych rolę grać będzie transport publiczny?

Transport publiczny jest tak samo ważny jak „publiczne jadłodajnie”. Restaurator dba o klienta, urzędnik uchwala menu. Jeśli tak jak w wielu państwach Europy, transportem publicznym będą zajmowały się prywatne firmy, rynek wymusi pewien standard obsługi klienta-pasażera. Dzisiaj każdy bydgoszczanin finansuje transport autobusowy i tramwajowy, choć nie każdy z niego korzysta. A ten kto korzysta płaci za bilet drożej niż w większych miastach. To po prostu koszmarne zdzierstwo i będę jako prezydent dążył do tego, żeby wszystkie linie obsługiwały prywatne firmy. Jeśli któraś będzie za droga lub będzie wykonywać swoją pracę poniżej standardów, to zwyczajnie zbankrutuje.

 

4. Jak rozumie Pan hasło „miasto dla ludzi” w kontekście rozbudowy układów drogowych w miastach?

Wszystko musi być planowane z myślą o przyszłych pokoleniach. Dla Bydgoszczy dzisiaj ważniejsze jest utwardzenie dróg na niektórych osiedlach, niż budowa kolejnego mostu przez Brdę. Bydgoszcz jest dzisiaj tak potwornie zadłużonym miastem, że musi się skupić na fundamentalnych potrzebach. Nie wypada wydawać pieniędzy na złoty zegarek, kiedy brakuje na mąkę.

 

5. Jaka będzie Pana polityka taryfowa komunikacji miejskiej? Czy planuje Pan zmiany w ofercie biletów jednorazowych, czasowych i okresowych? Czy obecny zakres ulg, w tym przejazdów bezpłatnych, zostanie utrzymany czy planowane są jego modyfikacje?

W moim programie, w programie Nowej Bydgoszczy jest konkretny postulat: sieciówka za 59 złotych. W ekonomii doskonale jest prawo zwane Krzywą Laffera. Amerykański ekonomista Arthur Laffer dokładnie 40 lat temu udowodnił, że wartość przychodów po przekroczeniu pewnej pułapu cenowego przestaje rosnąć, a zaczyna spadać. Dokładnie to zjawisko obserwujemy w Bydgoszczy, gdzie od czterech lat drastycznie spada liczba osób korzystających z usług MZK. Oczywiście ma to także związek z wyludnianiem się miasta, ale główną przyczyną są zbyt wysokie ceny biletów. Wzrost liczby pasażerów będzie skutkował nie tylko możliwością obniżenia ceny, ale także zmniejszeniem korków, wzrostem atrakcyjności bydgoskich uczelni i bydgoskich firm.

 

6. Jak ocenia Pan działania podejmowane w zakresie komunikacji miejskiej w ciągu trwającej obecnie kadencji samorządu?

A są jakieś? To co zauważam, to kontynuacja inwestycji poprzednich władz miasta, czyli tramwaj do dworca kolejowego, który wozi głównie powietrze, most nad Brdą, którego nazwa skutecznie podzieliła bydgoszczan i tramwaj do Fordonu, który pozbawił mieszkańców tej dzielnicy ciepłej wody na wiele dni. Żadnych nowych działań nie zauważyłem.