Historia komunikacji — 17 sierpnia 2013

Jest początek roku 1951. Tramwaje kursują na czterech liniach i stanowią kręgosłup bydgoskiej komunikacji miejskiej, uzupełniane przez zaledwie dwie linie autobusowe. Centralnym węzłem jest Plac Zjednoczenia (obecnie Teatralny), gdzie krzyżują się 3 z 4 funkcjonujących linii. Całość taboru stanowią zdezelowane ponad pięćdziesięcioletnie wagoniki, z trudem modernizowane w warsztatach przy ul. Zygmunta Augusta. Całe zasilanie sieci spoczywało na jednym, przedwojennym transformatorze.

Jedyny transformator zasilający bydgoską sieć tramwajową awarii uległ w niedzielę 25 lutego 1951 roku, około godziny 9 rano. Tramwaje stanęły na ulicach. Naprawę transformatora ukończono około godziny 23, do tego czasu motorniczowie pozostawali na stanowiskach. Niestety wkrótce nastąpiła kolejna awaria, jednak tym razem wszystkim wozom udało się dotrzeć na noc do zajezdni.

W poniedziałek rano tysiące bydgoszczan udało się tramwajami do szkół i miejsc pracy. Nic nie zwiastowało awarii. Jednak około godziny 11 transformator uległ awarii po raz kolejny, tym razem na dobre. Zarząd MZK, licząc się z dłuższą przerwą w ruchu, zdecydował o ściągnięciu tramwajów do zajezdni. Ciekawy widok mieli mieszkańcy miasta tego popołudnia! Zobaczyć mogli tramwaje holowane ulicami przez samochody ciężarowe – wówczas wszystkie torowiska biegły jezdnią. Dzięki takiemu posunięciu tramwaje nie tarasowały już przejazdu na wąskich uliczkach bydgoskiego Śródmieścia.
Jednak kursowanie tramwajów musiało być jak najszybciej przywrócone. Aby ograniczyć rozmiar paraliżu, bydgoski oddział PKS przekazał do dyspozycji MZK autobusy, które przydzielone zostały do obsługi komunikacji zastępczej na linii „3” (Wilczak – Bartodzieje Wielkie), MZK bowiem miało niewielką ilość własnych autobusów, zdolną obsłużyć tylko dwie linie miejskie. Dłuższą przerwę w funkcjonowaniu komunikacji tramwajowej wykorzystano w celu dokonania najpotrzebniejszych napraw torowisk. Brygady torowców MZK wsparte zostały przez „bezrobotnych” w tych dniach motorniczych i konduktorów.

 

W inicjatywę szukania nowego transformatora włączyły się najwyższe władze państwowe, na czele z Ministerstwem Gospodarki Komunalnej. Pamiętajmy, że w roku 1951 wciąż trwała powojenna odbudowa kraju i brakowało dosłownie wszystkiego. Nie wiadomo gdzie znaleziono „nowy” transformator, w każdym razie już 1 marca tramwaje wróciły na swoje linie, jednak ze względu na niższą wydajność nowego transformatora ilość wozów na ulicach ograniczona została o ponad połowę. Taki stan rzeczy miał miejsce aż do zakupu kolejnego używanego transformatora z Łodzi.

Tekst: Dariusz Falkowski. Schemat: Robert Reimus.

Share

About Author

Robert Reimus