Historia komunikacji Publikacje — 25 października 2011

25 października 1981 roku o godz. 9 rano na stacji Bydgoszcz Wschód pojawiło się sześć nowych Ikarusów 280, prosto z węgierskiej fabryki. Do miasta przyjechały koleją. Dziś mija 30 rocznica wydarzeń, które całkowicie odmieniły bydgoską komunikację autobusową. Przełom lat 70/80 był dla bydgoskiego WPK wyjątkowo ciężki. Mimo sporych dostaw Jelczy – Berlietów wciąż dużą część taboru stanowiły już przestarzałe „ogórki”. Wbrew pokładanym w nich nadziejom również autobusy produkowane na francuskiej licencji nie sprawdzały się. Wozy te okazały się bardzo awaryjne i zbyt delikatne na nasze drogi. Problem stwarzał również notoryczny brak części.

To właśnie przegubowe Ikarusy, a nie Berliety zrewolucjonizowały transport autobusowy w Bydgoszczy. Swą służbę pełniły w najważniejszym dla WPK okresie, szczytowym pod względem przewiezionych pasażerów, ilości taboru i pracowników. W latach osiemdziesiątych bydgoskie autobusy przewoziły rocznie po ponad 100 milionów pasażerów, o 20 milionów więcej niż dzisiaj, co daje liczbę 55 tysięcy przewozów dziennie więcej niż obecnie. Taka liczba pasażerów napełniłaby prawie 400 Ikarusów. Ogromne zwiększenie możliwości przewozowych byłoby niewykonalne bez dużych dostaw węgierskich przegubowców. Były to pierwsze w Bydgoszczy autobusy przegubowe i dłuższe niż 12 metrów.

Pierwszym zwiastunem nadchodzących zmian był wypożyczony z Poznania Ikarus 280, który nad Brdę zawitał 9 października 1981 roku. Nad Wartę pierwsza dostawa tych autobusów dotarła już 5 października. Podczas pobytu przegubowca w mieście nad Brdą, pracownicy WPK objechali poznańskim autobusem całe miasto szukając na wszystkich trasach newralgicznych miejsc uniemożliwiających eksploatację 16,5-metrowego kolosa. Specjalne szkolenia przeszli również mechanicy oraz pięćdziesięciu kierowców spośród których wyznaczono później dwudziestu pięciu najlepszych.

Wreszcie w niedzielę 25 października około godziny dziewiątej rano pierwsze sześć sztuk Ikarusów pojawiło się na rampie kolejowej stacji Bydgoszcz Wschód. Po rozładowaniu z wagonów przywiezione zostały do zajezdni przy ulicy Toruńskiej gdzie obok bazy tramwajowej powstał plac postojowy i stacja obsługi przeznaczona dla Berlietów oraz Ikarusów. Tam wykonywano przeglądy i drobne remonty, natomiast poważniejsze przy ulicy Szajnochy, aż do czasu otwarcia nowej zajezdni przy ulicy Inowrocławskiej. Kolejna dostawa, tym razem dziewięciu sztuk z Węgier nad Brdę dotarła już w następną środę, z kolei ostatnie 10 Ikarusów z przydzielonej centralnie puli w Bydgoszczy zjawiło się nad ranem 30 października. Tak więc już pod koniec tego miesiąca na zajezdni stacjonowało 25 nowych, przegubowych autobusów. Nie wyjechały one jednak od razu na linie. W specjalnie zwołanej konferencji prasowej dyrektor WPK Bydgoszcz, Roman Sempruch uspokajał dziennikarzy. Poinformował ich wówczas o wymogach postawionych przez węgierskiego producenta: Każdy autobus pierwsze 500 km wykonać musiał bez pasażerów, kilometry te pracownicy WPK wyjeździli na trasach poza miastem w celu oszczędzenia paliwa. Następnie instrukcja wymagała pokonania 2,5 tys. kilometrów z częściowym (75%) obciążeniem, czyli z nie więcej niż 104 osobami na pokładzie. Postanowiono w związku z tym skierować Ikarusy na normalne trasy, jednak tylko w „lekkich” godzinach, tj.: 8:30-12:30 oraz 17:00-21:00 oraz w wolne soboty. Docieranie pojazdów trwać miało mniej więcej 20 dni. Po każdym z etapów docierania Ikarusy przejść musiały kompletny przegląd z wymianą płynów w bazie przy ulicy Toruńskiej. Solidnego wykonywania tych czynności doglądał oddelegowany do Bydgoszczy pracownik fabryki. Uchybienia groziły utratą gwarancji.

W połowie listopada Ikarusy wreszcie wyjechały na kolejności szczytowe najbardziej przeładowanych bydgoskich linii: 52 (cztery autobusy), 53 (cztery), 59 (cztery), 64 (pięć), 65 (pięć) oraz 68 (trzy). Linia 68 przestała być wówczas linią szczytową a stała zwykłą. Zrezygnowano jednak z wysłania przegubowców na linię 60, ponieważ po sprawdzeniu wszystkich tras poznańskim Ikarusem obawiano się ciasnych łuków na odcinku Mazowiecka- Pomorska- Cieszkowskiego- Gdańska. Wynikło to jednak ze zbytniej ostrożności. Dziś ten odcinek pokonują autobusy o ponad metr dłuższe.

Węgierskie autobusy z marszu podbiły serca bydgoskich kierowców, szczególnie tych którzy na Ikarusy przenosili się z archaicznych „ogórków”. Na zajezdni trudno było usłyszeć negatywną opinię na temat węgierskich przegubowców. Chwalono je szczególnie za dobrą pracę silnika, świetne zawieszenie oraz za bezpieczną, zabudowaną kabinę dzięki której pasażerowie nie wchodzili kierowcy „na plecy” jak miało to miejsce w starych Jelczach. Mimo swej długości były też bardziej zwrotne od 12-metrowych Jelczy – Berlietów. Ku uciesze zakładowych mechaników psuły się też o wiele rzadziej.

Ikarusy 280 były kręgosłupem bydgoskiej komunikacji aż do samego końca poprzedniego stulecia, bez których trudno by było sobie wyobrazić dowóz mieszkańców na nowe osiedla lat osiemdziesiątych, takich jak Fordon czy Wzgórze Wolności. Dopiero pod koniec lat 90. zaczęły zostawać zastępowane przegubowymi Volvo, Jelczami czy MAN-ami.

Dostawy z lat 1981 – 1995 przywiodły do Bydgoszczy ponad dwieście przegubowych Ikarusów 280, począwszy od wersji z ręczną skrzynią biegów, po „automaty” spełniające normy emisji spalin Euro 2. W ilości eksploatowanych w Bydgoszczy egzemplarzy pojazd z nad Balatonu ustępuje jedynie popularnym „ogórkom”. Nie wydaje się prawdopodobne aby kiedykolwiek jeszcze jakiś model autobusu stał się tak popularny jak przegubowy Ikarus. Ostatnie Ikarusy 280 z automatyczną skrzynią biegów zostały skreślone z inwentarza MZK Bydgoszcz w 2008 roku, zastąpiły je produkowane w Turcji Mercedesy. Rekordowy jest więc również okres eksploatacji tego modelu w Bydgoszczy – 27 lat. Daleko w tyle zostają wyróżnieni w tej kategorii: Ikarus 260 (19 lat) oraz Jelcz 272Mex (18 lat).

 

Tekst: Dariusz Falkowski. Zdjęcie: Mateusz Machel.

Share

About Author

Robert Reimus